Translate

sobota, 29 sierpnia 2015

Nowy blog!

Kochani Właśnie założyłam nowego bloga :) Mam nadzieje że zajrzycie na niego i wam się spodoba :)
Na razie jest tam tylko prolog ale już pracuje na rozdziałem 1 :)
blog--------------------> http://half-blood-as.blogspot.com/ 

Ps: Rozdział 7 jest już w połowie napisany :)

sobota, 22 sierpnia 2015

Rozdział 6

~oczami Markusa~

Stałem jak sparaliżowany. Podobieństwo było uderzające wyglądała dokładnie jak Anastazja  Wiedziałem że ten dzień kiedyś nadejdzie i zemsta się dopełni ale nie spodziewałem się ze to nadejdzie tak szybko. Zasłużyłem na to ale pierw ta dziewczyna powinna poznać prawdę, prawdę o tym co zrobiłem i prawdę o sobie.
-Nie, nazywam się Tessa i pragnę z panem porozmawiać o Anastazji czy mogę wejść?- Zapytała dość niepewnie.
- Tak... zapraszam- odpowiedziałem i wpuściłem dziewczynę i jej znajomego. -Siadajcie.
- Dziękuje.
-Więc chcesz poznać historię Anastazji? Mam nadzieję że macie sporo czasu ponieważ to dość długa i skomplikowana opowieść. Wszystko zaczęło się w 1897 roku...

~Luty 1897 rok~

Siedziałem nad książką i  nie spodziewałem się żadnych gości gdy nagle usłyszałem głośne pukanie do drzwi, niechętnie wstałem i otworzyłem, w progu stała śliczna dziewczyna z jasnowłosym towarzyszem.
-Witam. Nazywam się Amanda Lavelle a to mój towarzysz Edmund czy możemy wejść mamy bardzo ważną sprawę.-Powiedziała a ja bez słowa ją przepuściłem. Nie zachowywała się jak na damę przystało. Weszła do mieszkania i usiadła rzucając swój płaszcz na fotel obok.
-Nie zamierzam zostawać tu na długo. Przyszłam do pana, panie Sorel ponieważ dowiedziałam się że może mi pan pomóc w mojej misji, a mianowicie w wskrzeszeniu mojego ukochanego.- Przez chwilę patrzałem na nią jak na wariatkę przecież normalny podróżnik czy nawet czarodziej nie może nikogo wskrzesić. To nie wykonalne. Chociaż istnieje prastara legenda ale nie wiadomo czy jest prawdziwa.
-Wiem o czym pan teraz myśli i ma pan rację normalny podróżnik ani czarodziej nie jest w stanie tego zrobić. Tylko widzi pan ja nie jestem normalnym podróżnikiem i wiem że mi się uda potrzebuję tylko poznać informację które pan posiada.- Stanowczość tej dziewczyny mnie powalała. Na pewno nie jest damą i nie jest normalna wyczuwam to ma wielką moc o jakiej nikomu się nie śniło. Dorze wykorzystana może być potężną bronią którą zamierzam wykorzystać najpierw tylko muszę zdobyć jej zaufanie ale to nie będzie trudne do wykonania.
-Informację które posiadam nie są pewne, to tylko prastara legenda,
-W każdej legendzie jest ziarnko prawdy. Proszę nam opowiedzieć.
- Dobrze. Dawno temu żyła potężna kobieta która odnalazła miłość swojego życia, niestety nie mogła cieszyć się nią długo ponieważ żyła w mrocznych czasach kiedy podróżnicy prowadzili wojnę z podszywaczami. W czasie ostatniego starcia które miało przeważyć nad losami obu ras czarownica wyrwała serce ukochanego dziewczyny zabijając go. Kobieta była tak zrozpaczona że uwolniła swoją moc i unicestwiła czarownicę, niestety uwalniając moc straciła szanse na powrót kochanka. Przeklneła proch z jego serca i ukryła go gdzieś na polu bitwy. Co parę set lat na świat miała przychodzić dziewczyna potężna jak ona i miała tracić swą miłość w ten sam sposób tyle że ów dziewczyna miała mieć szanse na ocalenie go, wtedy też złamie klątwę. Żeby to czynić musiała odnaleźć przeklęty proch, zmieszać go z prochem z serca swej miłości i uwolnić cała moc. Jeśli jej się nie uda zginie, a klątwa będzie trwać nadal dopóki za kolejne kilka set lat inna dziewczyna tego nie dokona. Ale to tylko legenda nie musi być prawdziwa.- Mimo iż nigdy nie wierzyłem w tą legendę to coś w głębi mówiło mi że jednak jest w niej ziarnko prawdy. Anastazja uwierzyła w nią od razu. Podziękowała mi za pomoc i wraz z Edmundem opuściła mój dom. Następnego dnia o świcie nieoczekiwanie odwiedził mnie Edmund.
-Co cię tu sprowadza chłopcze?- Zapytałem lekko zdziwiony.
-Czy ta legenda jest prawdziwa?
-Moim zdaniem to tylko legenda opowiadana by zastraszyć małe dzieci na pewno jest gdzieś w niej ziarnko prawdy ale na pewno ta cała klątwa nie istnieje. Dlaczego się pytasz?- Zastanawiał mnie ten młody człowiek. Widziałem jak patrzy na Anastazję i od razu wyczułem że coś do niej czuje ale zastanawiało mnie dlaczego w takim razie pomaga jej w wskrzeszeniu ukochanego?
-W takim razie zrobisz coś dla mnie.- Teraz już miałem pewność dlaczego jej pomaga. Nie chce żeby ta misja zakończyła się sukcesem.
-Dlaczego mam coś dla ciebie robić?
-Jeśli mi pomożesz sprawie że będziesz mógł zapanować nad mocą Anastazji, musisz tylko sprawić by zapomniała o Alexandrze ale nie tak od razu tylko stopniowo. Umowa stoi?- Edmund całkiem dobrze myślał i wiedział czego obaj potrzebujemy. Nie rozmyślałem nad propozycją od razu się zgodziłem. Zaklęcie wymazujące osobę z pamięci nie należy do najtrudniejszych, a ja miałem wszystkie potrzebne środki do wykonania go więc rzuciłem je jeszcze tego samego dnia. Lata mijały a Edmund wciąż nie wywiązał się z swojej części umowy. Powoli traciłem już nadzieję że kiedyś się wywiąże, aż pewnego dnia dostałem zaproszenie na ślub Anastazji i Edmundem. Do zaproszenia była dołączona karteczka:
Przyjedź na ślub i tam wywiąże się z umowy.

Nic więcej na niej nie było. Po paru tygodniach w końcu nadszedł ten długo wyczekiwany prze zemnie ślub. Zjawiłem się na uroczystości. Wszystko było cudowne do momentu kiedy Anastazja nie zasłabła przed ołtarzem. Upadła na ziemie i zaczęła krzyczeć. Nikt nie wiedział co się dzieje. Naglę ucichła, a po paru minutach wykrzyczała.
-Edmundzie wiem co z Markusem mi zrobiliście i przysięgam zemszczę się! Wiem że wyczyściliście z mych wspomnień Alexandra! Przez was klątwa nie została zdjęta! Zemsta nadejdzie- I zamilkła. Nagle cała jej moc została uwolniona rozsadzając wszystko dookoła i unicestwiając Edmunda. Nic z niego nie zostało. Po paru minutach zmarła też Anastazja.

~Teraźniejszość~

-Zabiłeś ją?! Zabiłeś ją ponieważ chciałeś jej moc?! Przez ciebie Jack nie żyje, ona nie żyje, Alexander nie żyje! Wszyscy zginęli ponieważ chciałeś jej moc?! Teraz pewnie chcesz też moją?! Nigdy jej nie dostaniesz!- Tessa krzyczała na mnie a ja nawet się nie broniłem przez cały czas żyłem z poczuciem winy zasłużyłem na śmierć. Tessa chciała się już na mnie rzucić ale Rob ją powstrzymał.
-Nie jest tego wart. zostaw go. Choć idziemy wiemy już wszystko co chcieliśmy.
-Masz racje chodźmy.- I wyszli zostawiając mnie samego. Wróciłem do książki a pomiędzy jej stronami znalazłem zdjęcie Anastazji z napisem Zemsta się dopełni. 

-----------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------Tada... Jest rozdział. Poznaliście już historie Anastazji :) Jak myślicie co się stanie z Markusem? Tego jeszcze nikt nie wie :D Teraz taka mała prośba jak ktoś nie czytał to proszę niech przeczyta poprzedni post i napisze mi ci sądzi o pomyśle który napisałam na początku tamtego posta naprawdę liczę na waszą opinie ;*

Nowy blog? i Lba

No to na początku jedna sprawa, a mianowicie od jakiegoś czasu zastanawiam się nad założeniem nowego bloga. Ponieważ postanowiłam że raczej nie będę robiła 3 części Za zakrętem (ale nie jestem tego pewna :)).  Więc kochani piszcie czy mam go zakładać i czy byście go czytali. Decyzja należy do was.  

A teraz chciała bym podziękować Mani Mai i Veronice Hunter za nominacje do Lba ;*


Pytania od Mani Mai ---> Blog

1) Co sądzisz o moim blogu? Czytasz, czy nie?
Niestety nie czytam ponieważ nie napotkałam się wcześniej na twojego bloga :/ Ale obiecuję że zaraz to naprawie i zabiorę się do czytania ;*

2) Plan na idealny dzień?
Przesiedzenie całego dnia na huśtawce z książką i dodanie nowego rozdziału :) 

3) Jaki jest twój ulubiony film?
Moulin Rouge! <333

4) Do której klasy idziesz od września? A może, już nie do szkoły?
Idę do 3 gimnazjum. 

5) Twój ulubiony przedmiot w szkole?
Chemia.

6) Co jest dla ciebie najważniejsze?
Miłość, rodzina i przyjaciele.

7) Twoje motto życiowe?
Nie zważaj na to co inni mówią na twój temat, po prostu bądź sobą!

8) Co jest według ciebie najważniejsze by osiągnąć sukces?
Wsparcie innych, ciężka praca i uczenie się na błędach.

9) Bez czego nie wyobrażasz sobie życia?
Bez miłości i przyjaźni.  

10) Co jest według ciebie najważniejsze przy prowadzeniu bloga?
Przede wszystkim pomysł który spodoba się czytelnikom.

11)Ulubiona para z książek?
Nie mam jednej, ale wymienię ulubione:
- Clace, Malec, Sizzy (Dary Anioła)
-Jessa i Wessa (Diabelskie maszyny)
-Britt i Jude (Black ice)
-Amerika i Maxon (Rywalki)
-Nora i Patch, Vee i Scott (Szeptem)
-Mare i Cal (Czerwona królowa)
-Rosie i Alex (Love, Rosie)
-Julia i Aron (Dotyk Julii)


Pytania od Veronica Hunter ----> Blog

1) Co czujesz publikując nowy post na swoim blogu?
Niepewność. Bo nigdy nie wiem czy rozdział się spodoba.

2) Kim byś chciał/a zostać w przyszłości? Dlaczego?
W sumie to nie zastanawiałam się nad tym ale chyba chciałabym pracować w laboratorium chemicznym bo uwielbiam chemie :D

3) Co cię inspiruję, że dostajesz nowych pomysłów?
Zależy czasami film, czasami książka, a czasami nawet gify.

4) Wyobrażasz/planujesz sobie czasami fabułę ostatniego rozdziału twojego bloga?
Tak, ostatnio nawet napisałam kawałek ostatniego rozdziału 2 części.

5) Jak wpadłaś na pomysł, aby zacząć pisać opowiadanie?
Nie wiem jakoś samo przyszło.

6) Twój ulubiony owoc?
Maliny <3

7) Ulubiony przedmiot szkolny?
Chemia

8) Pisanie to twoja pasja czy hobby?
Pasja

9) Jakiej piosenki teraz najczęściej słuchasz?
Olly Murs- Seasons

10) Jak wygląda według ciebie idealna randka?
Nie wiem nie zastanawiałam się nad tym.

11) Jak oceniasz siebie jako pisarkę w skali 1-10
Hmm... tak na 6/7

Mam nadzieje że mi wybaczycie jeśli tym razem nikogo nie nominuje.
Teraz zabieram się za rozdział i mam nadzieję że uda mi się go opublikować jeszcze dziś :)

czwartek, 13 sierpnia 2015

Rozdział 5


~Oczami Tessy~


Wciąż byłam zła że wczoraj nie znaleźliśmy tego drzewa genealogicznego. Wszystkie znalezione drzewa albo nie sięgały 1897 roku albo w miejscu tego okresu miały dziwna lukę. To wszystko sprawiało że byłam coraz bardziej nerwowa. Wstałam z łóżka, zabrałam ubrania i poszłam pod prysznic. Odkręciłam zimną wodę i weszłam do kabiny. Stanęłam pod strużką wody i od razu się rozbudziłam. Myślałam o wszystkim i wszystkich o Anastazji, Alexandrze, Edmundzie, Jacku i Markusie. Miałam nadzieję że pomoże mi i opowie co dokładnie stało się w 1897 roku i czy Amandzie się udało.
-Tessa mama kazała sprowadzić cie na śniadanie i...- Nagle Rob stanął w drzwiach do łazienki i zaniemówił. Szybko chwyciłam ręcznik i dokładnie się owinęłam.- Ja...Przepraszam...nie wiedziałem że się myjesz... sorki...yyy...to ja poczekam na korytarzu...- Wycofał się i wyszedł. Ja natomiast szybko się ubrałam i lekko pomalowałam.
-Jestem.-Wyszłam na korytarz gdzie czekał Rob.
-Słuchaj jeszcze raz przepraszam. Nie wiedziałem że się kąpiesz. Naprawdę.- Znów zaczął się tłumaczyć. Spojrzałam na niego i uśmiechnęłam się.
-Tylko ty potrafisz wejść do łazienki kiedy ktoś się kąpię mimo iż pewne słychać lecącą wodę.- Zaśmiałam się pod nosem i ruszyłam w kierunku jadalni. Po pewnym czasie dołączył do mnie Rob i razem weszliśmy do pomieszczenia. Kiedy spojrzałam na zastawiony stół od razu poczułam głód. Bez słowa usiadłam na najbliższym krześle i zaczęłam jeść.
-Czy udalo wam się coś znaleźć w katakumbach?- Zapytała Jennifer.
-I tak, i nie.-Odpowiedziałam.- Znalazłam dziennik należący do Anastazji w który są wklejone listy do jej zmarłego chłopaka Alexandra Lemaire kiedy przeczytałam jak Alexander ma na nazwisko zaczęliśmy szukac z Robem drzewa genealogicznego waszej rodziny ale nie udalo nam się znaleźć żadnej wzmianki o nich. Dowiedziałam się tez że Anastazja spotkała się z czarownikiem Markusem i od niego dowiedziała się jak wskrzesić ukochanego, a zapomniałam dodac że Alexander zginął tak samo jak Jack, wracając do opowieści kiedy Anastazja dowiedziała się jak go przywrócić wyruszyła z jej towarzyszem Edmundem w dalsza podróż. Narazie tyle wiem ale zamierzam odnaleźć tego czarownika i poprosić go żeby opowiedział mi tą samą historię co Anastazji i opowiedział co się z nią stało i czy jej się udalo.- Kiedy skończyłam opowiadać państwo Lemaire patrzyli się na mnie jak na wariatkę.
-Czyli chcesz odnaleźć tego Markusa, tak?- Zapytał Filip.
-Dokładnie!.-Odpowiedziałam z pełnym entuzjazmem.- Dokładniej chcę odszukać Markusa Sorela.
- Sorela? To świetnie się składa bo dobrze wiem gdzie mieszka, więc jeśli oczywiście chcesz możesz wybrać się do niego odrazu po śniadaniu.- Zaproponował pan Lemaire.
-Oczywiście że chcę!- Wykrzyczałam z gigantycznym uśmiechem na twarzy.
-Nie ma mowy że puszcze cię samą do tego czarownika. To wariat jak ich mało!-Zaprotestowała Jennifer- Rob jedzie z tobą! I proszę bez dyskusji. Teraz najwyraźniej nie zamierzasz już jeść wiec jak chcesz leć i się przygotuj o za godzinę wyjedziecie.- Od razu wstałam i pobiegłam do pokoju. Kiedy już wbiegłam go pomieszczenia wyjęłam maly plecak i spakowałam potrzebne rzeczy między innymi dziennik Anastazji i kilka sztyletów. Nim się obejrzałam minęła godzina więc wraz z Robem przeszliśmy przez portal i wylądowaliśmy przed domem czarownika.
-Rob?-Zapytałam- co jeśli on nie będzie chcial nam nic powiedzieć?
-Wtedy wyciągniemy z niego wszystko silą.- Zażartował.- Nie denerwuj się tylko zapukaj w te drzwi.- Zrobiłam co kazał i po chwili drzwi się otworzyły a w nich stanął wysoki mężczyzna o czarnych włosach. Kiedy tylko podniósł głowę by zobaczyć kto pukał do drzwi w jego oczach od razu pojawiło się niedowierzanie i przerażenie, a on powiedział tylko jedno.
-Anastazja?.


----------------------------------------------------------------------------Przepraszam że musieliście tyle czekać na rozdział :( ale wyjechałam i nie miałam jak go napisać dopiero teraz znalazłam wi-fi w hotelu i usiadłam żeby napisać rozdział. Mam nadzieję że się podoba chociaż jest troszkę nudny i krótki. Tą opinie zostawie już wam piszcie czy podobał się wam rozdział :)

wtorek, 4 sierpnia 2015

Rozdział 4

20.02.1897

Najdroższy Alexandrze.

Od twojej śmierci miną dokładnie tydzień a ja nadal nie mogę się pozbierać. 
Strasznie tęsknie i chyba zaraz zwariuje, wiem że nie chciał byś mnie widzieć w takim stanie ale nie potrafię, nie potrafię o tobie zapomnieć. Jesteś zbyt ważną osobą w moim życiu. Kocham cię! Nie mogę znieść myśli że więcej ci tego nie powiem,że więcej cię nie pocałuje, nie przytulę, że już nie usłyszę twego głosu. Tęsknie tak bardzo! Wiem jedno że nie mogę się poddać i nie wiem jak ale znajdę sposób by cię przywrócić.


Twoja Amanda.

21.02.1897

Ukochany Alexandrze.

Nie mogę spać, nie mogę jeść. Ciągle mam przed oczami scenę twojej śmierci.
Obiecałam sobie że odnajdę tą wiedźmę i zabiję ją.
Ostatnio ciągle widzę jak wyrywa ci serce i z każdą chwilą coraz bardziej chce ją zabić.
nie spocznę póki tego nie zrobię   

Twoja Amanda

25.02.1897

Najdroższy Alexandrze

Udało się! Znalazłam sposób byś mógł być ze mną! 
Nie mogę opisać swojego szczęścia. 
Jutro wyjeżdżam do Paryża ponieważ tam właśnie znajdę osobę która pomoże mi cię wskrzesić.
Muszę odnaleźć Markusa Sorela, czarownika który może mi pomóc
Już niedługo najdroższy znów będziemy razem.
Przysięgam


Na zawsze twoja Amanda

30.02.1897

Najdroższy Alexandrze

Widziałam cię! Stałeś centralnie na przeciwko i wskazałeś mi dom Markusa.
Nie rozumiem tylko jednej rzeczy dlaczego Edmund cię nie widział?
Teraz nie chce mi wierzyć. Nie mogę się doczekać kiedy uwolnię się od tego człowieka czasami mam ochotę go udusić ale powstrzymuje się od tego. 
Odliczam dni do twojego powrotu.

Twoja Amanda

20.03.1897

Ukochany Alexandrze

Tak długo nie pisałam.
Coraz mniej o tobie myślę.
Coraz rzadziej mi się śnisz.
Coraz mniej wspominam.
Boje się!
Boje się że zapomnę o tobie.
Markus bardzo nam pomógł, opowiedział nam historię pewnej miłości bardzo podobnej do naszej.
Dał nam dokładne wskazówki potrzebne do odszukania amuletu.
Już niedługo będziesz ze mną a wszystkie moje obawy znikną.

Amanda

26.03.1897
Najdroższy

Czuje się podle! 
Pocałowałam go. Zrobiłam to bezinteresownie pod wpływem impulsu.
Tak bardzo mi ciebie brakuje.
Nie wiem czy kiedyś mi to wybaczysz ale tak bardzo brakuje mi bliskości, a Edmund jest taki miły i troszczy się o mnie.
Nie mogę teraz o nim myśleć muszę skupić się na mojej misji, a kiedy już mi się uda obiecuję że się pobierzemy. Nie potrzebnie tak długo to odkładaliśmy, mogliśmy się pobrać tamtego dnia zanim ta wiedźma wyrwała ci serce! Była bym twoja, a ty mój. 
Była bym Amandą Lemaire.

Zawsze i na zawsze
Twoja Amanda

~Oczmi Tessy~

-Lemaire? Rob czy to możliwe że Amandzie się udało i że wyszła za Aleksandra? Czy to możliwe że Amanda jest twoją krewną? Jeśli tak to musimy znaleźć tego Markusa Sorela i poprosić go o opowiedzenie całe historii!- Zamknęłam pamiętnik i zaczęłam rozglądać się po pomieszczeniu. - Masz tu może jakieś drzewo genealogiczne swojej rodziny?
-Może gdzieś się znajdzie- Odpowiedział i od razu zaczął przeszukiwać papiery. A ja zabrałam się do dalszego czytania

-------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------Nowy rozdział!!! Jej... Jak myślicie czy Amandzie się udało? Co się stało z Alexandrem? Co się stało z Edmundem? I czy Markus pomoże Tessie? Szczerze to nawet ja jeszcze tego nie wiem ponieważ jakoś teraz naszło mnie na zmienienie rozdziału i tego co było napisane w książce. Mam nadzieje że rozdział się podoba :)

Ps: Dziękuję za ponad 8000 wyświetleń ;*

piątek, 31 lipca 2015

Rozdział 3

~Oczami Roba~

Byłem na siebie zły. Jak mogłem tak na nią naskoczyć? Ledwie ją znam a wyzywam ją od debilek i staram się zgasić w niej wszelką nadzieję na powrót jej chłopaka. Mogłem z tym poczekać. Nie wiem czemu ale gdzieś w głębi siebie czuje że jednak mi na niej zależy i chce uchronić ją przed bólem jaki poczuje kiedy zrozumie że nie można wskrzeszać ludzi. Teraz to i tak nie ma znaczenia bo wszystko zepsułem. Mam tylko nadzieję że kiedyś mi wybaczy. 
-Rob! Co tutaj robisz wróciliście już z katakumb? Gdzie Tessa?- powiedziała moja matka, która własnie weszła do mojego pokoju.
-Nie nawet tam nie byłem. Pokłóciłem się z Tessą i zostawiłem ją na korytarzu.- Odpowiedziałem.
-Mhm... To w takim razie znajdziesz ją teraz, przeprosisz i pomożesz jej znaleźć to czego potrzebuje!I nawet nie próbuj ze mną dyskutować! Już idź i nie chce więcej słyszeć że się z nią pokłóciłeś! Rozumiesz?- Chwyciła mnie za rękę i wypchnęła z pokoju. Nawet nie dyskutowałem. Jedyne czego mogę być pewien jeśli chodzi o moją matkę to tego że nigdy się z nią nie wygra dyskusji i nie warto nawet próbować. Błądziłem tak po korytarzach rozmyślając co powinienem powiedzieć Tessie kiedy ją zauważyłem. Szła w dość szybkim tempie w moim kierunku.
-Dobrze że cie widzę.- powiedziała.
-Naprawdę? Myślałem że nie chcesz mnie już więcej widzieć.
-Masz rację, ale zrozumiałam że jesteś mi potrzebny ponieważ sama nie znajdę katakumb. Tylko tak dla jasności, nadal jestem na ciebie zła a nasze stosunki nigdy nie przejdą nawet do koleżeńskich. Rozumiemy się? A teraz mógł byś się ruszyć  i zaprowadzić mnie do tych katakumb?
-Jasne choć.- Obróciłem się i ruszyłem w odpowiednim kierunku. Po paru minutach byliśmy już na miejscu otworzyłem duże drewniane drzwi i przepuściłem Tesse.
-Dżentelmen się znalazł.- Rzuciła przez ramię i zeszła po schodach.

~Oczami Tessy~

Nie lubię być taka oschła dla innych ale obiecałam sobie że mu nie odpuszczę wystarczy że się do niego odzywam. Znajdę tylko to czego szukam i wyjeżdżam stąd jak najszybciej się da. Naglę straciłam grunt pod nogami i wylądowałam centralnie w jego ramionach. Przez chwilę wpatrywałam się w te jego granatowe oczy, a kiedy on powoli nachylił się do mnie oprzytomniałam wstałam otrzepałam kolana i ruszyłam do pierwszego regału wyjmując jedną z starych zakurzonych ksiąg. po czasie Rob dołączył do mnie i razem szukaliśmy jednej choć by najmniejszej wskazówki dzięki której dowiem się jak przywrócić Jack'a. Siedzieliśmy już tam chyba całą noc, a ja powoli zaczynałam tracić nadzieje.
-Tess? Dzisiaj już raczej nic nie znajdziemy. Może wrócimy tu jutro?- Powiedział Rob.
-Mhm... masz rację.- Odpowiedziałam, wtedy on podszedł by pomóc mi wstać, a za jego plecami zauważyła postać której nie miałam już zobaczyć. Jack stał centralnie naprzeciwko mnie.
-Jack...- Wyszeptałam odrywając się od Roba.
-Co? Tess...-Zignorowałam go i ruszyłam za Jackiem. Nagle zatrzymał się przed jednym z regałów, wskazał książkę i zniknął. Podeszłam do pułki i wyciągnęłam starą książkę. Była cała szara nie miała podanego tytułu ani autora była po prostu szara. Otworzyłam ją i zaniemówiłam. Po pewnym czasie wydarłam się jak głupia miałam ochotę skakać ze szczęścia.
-Rob! Znalazłam! Słyszysz! Znalazłam!

---------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------Jej jest rozdział szkoda tylko że taki słaby ale cóż lepsze to niż nic prawda? Ten rozdział dedykuje mojej przyjaciółce która ma dzisiaj urodziny. Więc jeszcze raz wszystkiego najlepszego!!! 


środa, 22 lipca 2015

Rozdział 2

~Oczami Tessy~

-Na pewno wszystko zabrałaś?- Zapytała Natalie.
-Tak, na pewno. pytasz się już piąty raz.- Z nas wszystkich to ona jest najbardziej zdenerwowana.-Naprawdę musisz się uspokoić.
-Ona ma racje. Naprawde Natalie weź dwa głębokie wdechy i się uspokój. Rozumiem jakby Tessa była nerwowa ale ty? Bez przesady.- Scott posłał mi uśmiech i wyciągnął Natalie z pokoju krzycząc.- Załatwiłem ci minutę spokoju ciesz się puki możesz, a przy okazji Natan mówi że za pięć minut masz być na dole bo otwierają portal!
-Zaraz zejdę tylko wezmę jeszcze jeden sztylet!-Krzyknęłam i podeszłam do toaletki która w moim przypadku nie miała takiego samego zastosowania jak u reszty dziewczyn. W przeciwieństwie do nich ja trzymałam tam broń. Wybrałam jeden z sztyletów i wrzuciłam do plecaka. Ostatni raz rozejrzałam się po pokoju by upewnić się czy wszystko zabrałam.
-Juz niedługo znów będziesz przy mnie.- wyszeptałam i wyszłam z pokoju. Na dole wszyscy już czekali przy otwartym portalu. Podeszłam do Sophie która trzymała małego Jacka i ich uściskałam, następnie kolejno Nathana, Adama, Scotta i Natalie.
-Uważaj tam na siebie i dzwoń jak tylko cos znajdziesz.- Wyszeptała mi do ucha i jeszcze mocniej uściskała. Kiedy już uwolniłam się z jej uścisku ruszyłam w stronę portalu. Zamknęłam oczy i pomyślałam o bazie w Paryżu. Po chwili wylądowałam w wielkiej sali otoczona przez trójkę ludzi.
-Ty pewnie jesteś Tessa.-Odezwała się kobieta.- To wielki zaszczyt cie poznać. Nazywam się Jennifer, to jest mój mąż Filip-wskazała starszego mężczyznę który pewnie był około pięćdziesiątki.- A to mój syn Rob- wskazała wysokiego bruneta o granatowych oczach, nie będę ukrywać ale był nawet przystojny ale z jego sposobu bycia dało się odczytać ze jest rozpieszczony i arogancki. Kobieta dalej kontynuowała swój wykład - który pomoże ci w poszukiwaniu. Oczywiście wiemy o wszystkim, Natan nam wszystko powiedział, współczujemy ci straty ukochanego i wierzymy że uda ci się go odzyskać. Pewnie jesteś zmęczona Rob zaprowadzi cie do twojej sypialni i jutro rozpoczniecie poszukiwania.
-Wolała bym zacząć je już dziś. Jeśli to nie problem?-Powiedziałam starając uśmiechnąć się najszczerzej jak potrafiłam. Jedyne czego chce to być znów przy Jacku wiec nie mogę zmarnować ani minuty.
-Oczywiście to Rob zaprowadzi cie do pokoju żebyś mogła zostawić tam bagaże i potem razem pójdziecie do katakumb.- Uśmiechnęła się do mnie i wskazała na Roba. Pokiwałam tylko głową i ruszyłam za brunetem. Po paru minutach stanęliśmy przed dużymi drzwiami.
-To jesteśmy wejdź odłożyć rzeczy a ja tu poczekam.- Nawet jego ton wskazywał na to ze jest rozpieszczony i narcystyczny. Nic nie odpowiedziałam tylko weszłam do pomieszczenia. Pokój był skromny białe ściany, ciemne meble i male okienko nad łóżkiem. Rzuciłam torbe na podłogę i wyszłam z pomieszczenia. Przez dłuższy czas szliśmy w dość krępującej ciszy.
-Słuchaj Tess. Będę tak na ciebie mówili. Tak właściwie to poco przybyłaś do Paryża? Wiem że mama mówiła ze Natan wszystko wyjaśnił ale ja jakos go nie słuchałem. Wiem tylko że mamy szukac czegos w katakumbach, ale czego?- Odezwał się po pewnym czasie.
- Poszukuje czegoś co powie mi jak mogę przywrócić mojego chłopaka.- Odpowiedziałam spokojnie.
-Czyli chcesz go tak jakby wskrzesić? Boże jesteś nie normalna przecież nie da się przywrócić komuś życia! Jezu a juz myślałem że nie jesteś tylko ładna ale też mądra! Czy ty siebie słyszysz?!- Naskoczył na mnie.
-Nic nie rozumiesz! Nawet nie musisz! Powiem ci tylko że istnieje jakiś sposób wiec muszę go znaleźć!- Odpowiedziałam z trudem zachowując spokój.
-Boże ratuj! Jesteś wariatką! NIE MA ŻADNEGO SPOSOBU! NIE OSZUKUJ SIEBIE! NAPRAWDE JESTEŚ AŻ TAKĄ DEBILKĄ ŻEBY WIERZYĆ ZE CI SIĘ UDA?! DEBILKA!- Nagle zaczął się na mnie wydzierać.
-JESTEŚ NAJBARDZIEJ AROGANCKIM DEBILEM JAKIEGO KIEDYKOLWIEK WIDZIAŁAM. BOŻE JAK TY SAM Z SOBĄ WYTRZYMUJESZ! JAKIM CUDEM KTOKOLWIEK Z TOBĄ WYTRZYMUJE?!- Nie mogłam już wytrzymać. Skąd tacy ludzie się biorą?
-JUŻ WIEM DLACZEGO TWÓJ CHŁOPAK NIE ŻYJE! ZABIŁ SIĘ BO NIE MÓGŁ Z TOBĄ WYTRZYMAĆ!- Spojrzałam na niego z niedowierzaniem jak mógł cos takiego powiedzieć. Chciałam być silna ale mimowolnie zaczęły lecieć mi łzy.
-Nie żyje ponieważ poświęcił się żeby tacy debile jak ty mogli żyć i miec rodzinę, i byli wolni. Prawdopodobnie gdyby nie Jack był byś martwy. Nie żyje ponieważ Sire wyrwała mu serce kiedy próbowaliśmy ja pokonać!- Odpowiedziałam plącząc coraz bardziej nawę nie miałam sily krzyczeć. Jak on mógł cos takiego powiedzieć?
-Przepraszam ja nie wiedziałem...ja...
-Nie tłumacz się. Nie chce cię więcej widzieć, idź stąd sama trafię do katakumb. ZOSTAW MNIE!- Odepchnęłam go i odwróciłam się plecami żeby ukryć pozostałe łzy.
-Przepraszam.- Powiedział i poszedł zostawiając mnie samą z moimi myślami. Znów zalała mnie fala wspomnień jak wtedy kiedy wróciła mi pamięć. Wspomnienia pojawiały się i znikały a z każdym następnym moje serce coraz bardziej pękało. Czułam się strasznie. Siedziałam tak jeszcze chwile ale po czasie stwierdziłam że za dużo łez już wylałam i muszę wsiąść się w garść. Muszę się ogarnąć i wziąć się do roboty bo plącząc nie pomogę Jackowi.


--------------------------------------------------------------------------------------------------------Wróciłam!!! Moja wena wróciła!!! I jest rozdział miał być w niedziele ale nawrzeszczałam na siebie i napisałam go dzisiaj 😊 Co sądzicie o Robie? Myślicie że Tessa mu wybaczy? Następny rozdział postaram się dodać jak najszybciej 😊